• Wpisów: 317
  • Średnio co: 5 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 23:37
  • Licznik odwiedzin: 12 502 / 1651 dni
 
buuuumm
 
Kilka miesięcy temu nie dostrzegałam niczego poza szarą pustką , w której nieustannie tkwiłam. Stanowiło to rozszczepienie między duszą, sercem i rozumem,które zamiast tworzyć jednolitą całość, kroczyły w zupełnie innych kierunkach, nie stwarzając nawet możliwości zjednoczenia. Czy istniałam w tym zamieszaniu jako postać, żywa istota? Nie wiem. Jestem pewna jedynie tego, że byłam ciągłym podróżnikiem, szukającym tego, co niezbędne. Przekartkowałam każdą mroczną cząstkę siebie i doszłam do wniosku, że jestem ślepcem. Ślepcem poszukującym miłości. Wystarczyło się zatrzymać, zaczerpnąć powietrza i cierpliwie poczekać. Wiesz, że czekanie na coś, co wypełni Cię od środka, nieznanym Ci dotąd uczuciem nie musi być aż takie bolesne?
Dziękuję. Za obecność. Wiarę. Uśmiech. Ciepło. Cierpliwość. Wytrwałość.
Nie chcę niczego zakończyć na tych 277 dniach. Obiecuję walczyć o każdy dzień, najmniejszą część naszych dusz, które stały się jednością. Teraz nie potrafię wyobrazić sobie siebie bez Ciebie. Wkroczyliśmy w ten nieodwołalny etap przywiązania. Wzajemnego uzależnienia. To niesamowite jak łatwo można uzależnić się od drugiego, bijącego niepowtarzalnym rytmem, serca.
Zasypiam z myślą o Tobie. Budzę się z myślą o Tobie. I szczerze Ci powiem, że zaczynam się bać o to, że w końcu mój umysł zacznie wyganiać Cię ze swojej przestrzeni. Przebywasz tam coraz częściej. A może jesteś tam od momentu, gdy zaczęłam kochać? Gdy zaczęłam czuć?
Każdy dotyk, spojrzenie osiada w głębi mojego serca niczym kurz, a ja nie staram się Go nawet pozbyć. Nie chcę. Nie potrafię.
Samotność ma w sobie coś niezwykłego, coś co sprawia, że nie zostajesz zamknięty w ciasnych ramach uczuć, coś co pozwala Ci szybować niczym wolny ptak na niebie, szukający wciąż bezpiecznej przystani. Pragniesz, aby była częścią Ciebie tylko do momentu, gdy naprawdę nie zatopisz się w miłości.
Trudno jest pisać o tym, co wypełnia Cię od wewnątrz, szczególnie wtedy, gdy pragniesz ubrać w słowa uczucia. Tak wiele chciałabym tu powiedzieć, ale czasami lepiej zachować milczenie. To ono niejednokrotnie przenosiło nas w inną czasoprzestrzeń, pomagając tym samym przełamywać granice. Pamiętasz? Teraz wiem, że brak słów bywa o wiele lepszy niż ich natłok.
Pragnę Cię kochać w milczeniu, tak aby nikt nie zagłuszył krzyku mojej duszy, która woła o Twoją nieustanną obecność.
Pragnę być powodem Twojego uśmiechu, nawet wtedy, gdy oboje spadamy w otchłań.
Pragnę być Twoją nadzieją, w studni bez dna.
Pragnę być. Dla Ciebie. To według mnie najważniejsze.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków